Poznaniak od urodzenia. Robię to, czego inni nie chcą tknąć — solidnie i na słowo.

Nazywam się Damian Baranowski i całe życie jestem poznaniakiem — tu się urodziłem i tu zostałem. Znam to miasto i okolice jak własną kieszeń: dzielnice, wąskie klatki i piwnice, z których trzeba znieść pół mieszkania. Dla Ciebie to znaczy jedno: nie jestem przyjezdną firmą, która zniknie po robocie. Jestem na miejscu — na słowo.
Zanim zacząłem sprzątać i opróżniać, przepracowałem swoje: na budowach w Niemczech, w polskiej budowlance i w logistyce. Niemcy nauczyły mnie porządku i pilnowania terminów. Budowlanka — że ciężkiej, brudnej roboty się nie boję. Logistyka — jak sprawnie wywieźć i legalnie zutylizować to, co po robocie zostaje. Dlatego u mnie nie ma „przyjadę kiedyś" — jest plan, termin i konkret.
Po godzinach kręcą mnie militaria i stare bunkry — schodzę tam, gdzie innym robi się nieswojo. To samo mam w robocie: nie odwracam głowy od trudnych miejsc. Mieszkanie po zgonie, zagracona melina, pogorzelisko — wchodzę, ogarniam, zostawiam czysto. Z szacunkiem i bez oceniania.
Jeżdżę Mercedesem W123 — klasyk, stary, ale niezawodny. Bez fajerwerków, a zawsze dowiezie. Tak samo podchodzę do roboty: solidnie, uczciwie, dbając o sprzęt i o klienta. Wolę zrobić dobrze raz, niż obiecywać gruszki na wierzbie.
Znam miasto i okolice, jestem na miejscu — nie znikam po robocie.
Niemcy, budowlanka i logistyka — porządek, terminy i sprawny wywóz.
Trudne sytuacje traktuję po ludzku, bez oceniania.
Konkret zamiast obiecanek. Solidnie, uczciwie, jak trzeba.